17 czerwca 2014

Widzisz te dwie kreski i….

….dochodzi do Ciebie, że jesteś w ciąży! Pamiętam, że jeszcze jako nastolatka zastanawiałam się, jak powiem mojemu mężowi o ciąży. Chciałam aby był to moment, który obydwoje zapamiętamy. Wyjątkowy i specjalny. Myślałam czy powinnam pobiec do niego od razu, powiedzieć to jakoś przez telefon a może zrobić mu niespodziankę zdjęciem z pierwszego USG?


Ciąża nie powinna być dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo starania trwały kilka miesięcy i matka z ojcem wiedzieli jaki może być ich skutek (no w końcu oglądaliśmy za młodu serię "Było sobie życie"). Gdy jednak, po kilku bezowocnych próbach test, robiony na szybko w pracy, pokazał dwie kreski patrzyłam z niedowierzaniem i myślą „ale jak to?” Pierwszy telefon wykonałam do mojej przyjaciółki. W dodatku było to na dzień przed jej ślubem więc nawet nie chce myśleć co musiała przeżywać, kiedy usłyszała mnie płaczącą w telefonie i bełkoczącą coś mało zrozumiałego. Opowiadała mi później, że pierwszą myślą było, że coś się stało M. Sama na jej miejscu pewnie też bym tak pomyślała. Kiedy już udało mi się spokojnie wydukać, że spodziewam się dziecka, Zuza zapytała czemu płaczę…odpowiedziałam, że „ZE SZCZĘŚCIA”  Jak wiadomo szczęście ma różne oblicza, moje akurat wtedy było wyposażone we łzy. 

Po szybkim upewnieniu się, że pierwszy test nie nawalił, zaczęłam kombinować jak  o tym powiedzieć przyszłemu tacie. Pokusa zadzwonienia była ogromna…ale nie! Chciałam widzieć jego reakcję. Pognałam do sklepu i kupiłam najsłodsze buciki dla niemowlaka jakie znalazłam, w domu zapakowałam je w małą prezentową torebkę do której dodałam też test z wynikiem. Sprytna matka wymyśliła także zmyłkę, tak aby tata niczego nie podejrzewał. Przygotowałam dla nas szampana (albo inne wino musujące), no bo wiedziałam, że jak eMdżeJ zobaczy mamę „pijącą” to nawet nie pomyśli o dziecku. Był piątek, więc tata kieliszki z szampanem potraktował jako wstęp do weekendu. Prezent, który mu wręczałam, jak się później okazało, potraktował jako krawat pasujący do sukienki, którą następnego dnia zakładałam na ślub przyjaciółki (tu przy okazji szok, że facet pomyślał o pasującym krawacie)

No więc…(tak wiem, nie zaczyna się od „no więc”)…czekam na reakcje…a tu pada pytanie…”naprawdę?”. Od razu powiem, że nie takiej reakcji się spodziewałam…miałam ochotę odpowiedzieć „nie, taki dżołk - zabawny co?" No facet to czasem potrafi wypalić do kobiety. Potem jednak szybko się zreflektował i panowała już pełna radość. Ja zaś nadal nie mogłam uwierzyć, że będę miała dziecko…aż do pierwszego badania USG i tego bijącego punkciku który okazał się być serduszkiem mojej Hani…ale o tym innym razem.

A Wy pamiętacie ten moment jak się dowiedziałyście o ciąży? Komu pierwszemu powiedziałyście?

29 komentarzy:

  1. M dowiedział się pierwszy. Dostał kartkę z listem, a gdy go czytał potajemnie zrobiłam zdjecie jego pierwszej reakcji. Jest bezcenna! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to musisz pochwalić się zdjęciem :)

      Usuń
  2. Oj, doskonale pamiętam ten moment... Od razu powiedziałam Mężowi:) Nie mogłam wytrzymać, tym bardziej, że wiedział po co byłam wcześniej w aptece;)
    Płakaliśmy ze szcześcia - dosłownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspólna radość jest najlepsza. Domyślam się, że był to śmiech przez łzy :)

      Usuń
  3. Fajna niespodziankę mu zrobiłaś :)
    Ja przy pierwszej ciąży od razu powiedziałam mężowi, bo to on sam kupił mi test :)
    Był szok, że tak szybko sie udało :D
    A przy drugiej, najpierw zadzwoniłam do przyjaciółki, a następnie powiedziałam przyszłemu tatusiowi :)
    I znowu szok, że tak szybko sie udało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to zabawne, że człowiek się stara a i tak jest zawsze zdziwiony :D

      Usuń
  4. O ku...wa jestem w ciazy! Ja pier...le ! Zakladaj okulary ! Patrz na test jestem ku...wa w ciazy !Taka reakcja obudzilam meza :-) Dokladnie wiemy kiedy poczelismy nasza corke. Wtedy, w trakcie pomyslalam ...chce byc w ciazy :-) I tak sie stalo. Szok polaczony z euforia. Stan dotychczas nieznany stad moja reakcja.
    Czulam ze To moze byc nasz szczesliwy dzien, dlatego po przebudzeniu od razu zrobilam test, ktory wczesniej kupilam w tajemnicy. Przed wyjsciem do pracy poprosilam zeby wybral sie do miasta z bratem I kupil kolejne. Chcialam...chcielismy byc pewni. Bezcenne wspomnienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocne! Mąż bardzo zdziwiony?

      Usuń
    2. Wlasnie go o to zapytalam...czy byl zdziwiony kiedy ponad 3 lata temu oznajmilam w dosc dosadny sposob, ze bedziemy rodzicami. Przeczaco, ze stoickim spokojem pokrecil glowa I stwierdzil, ze to byla kwestia czasu :-) O drugie dziecko sie staralismy i na pozytywny rezultat testu obydwoje czekalismy siedzac na sofie.

      Usuń
  5. Kiedy ja zaszłam w ciążę i zobaczyłam te dwie kreseczki to też ryczałam ze szczęścia jak bóbr. Mój mąż akurat był zagranicą i kompletnie bez romantyzmu powiedziałam mu przez telefon, że będzie tatusiem. A podobnie jak Ty układałam scenariusz tej chwili, gdy będę mu to oznajmiać. Życie jednak zweryfikowało misterny plan opracowywany latami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, za pierwszym razem byłam bardzo uparta…teraz to już nie mam szans :)

      Usuń
  6. Przy pierwszej ciąży płakałam, bo...nie planowałam ciąży, córkę urodziłam mając 18 lat i...i to było najlepsze co mogło mi się przydarzyć :) Drugą ciąże zaplanowaliśmy i udało się za pierwszym podejściem :) Test zrobiłam na Dzień Kobiet. Mąż był zaskoczony, że tak szybko nam się udało, ale uwierzył dopiero jak zobaczył dzidzie na usg :) Jestem obecnie w 18/19 tc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rośnijcie zdrowo :) jeszcze trochę czasu macie do rozwiązania ale już trzymam kciuki za "kichnięcie"

      Usuń
  7. Tego się nie zapomina :) My robiliśmy test razem - tzn nie żeby M. siedział ze mną w toalecie, ale czekaliśmy na tą drugą kreskę wpatrując się w test obydwoje. Gdy się pojawiła M. skakał ze szczęścia, a mnie zamurowało dokumentnie :) Oczywiście też bardzo się cieszyłam, ale dotarło to do mnie po jakieś chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dla nas to zawsze jakies zaskoczenie :)

      Usuń
  8. Zawsze chłop pierwszy się dowiedział. Ale bez fajerwerków. Za pierwszym razem okazało się, że powinnam wziąć antybiotyk, ale coś mi świtało, że muszę najpierw zrobić test. Chłop czekał za drzwiami. On się ucieszył, ja poryczałam ze złości. Za drugim razem wyrwałam go z zabawy z dzieciórkiem. Romantyzm nigdy nie był moją mocną stroną ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja powiedziałam M od razu po wyjściu z toalety, to była 4 nad ranem, okres się spóźniał, nie mogłam spać z nerwów więc machnęłam test ;)) A staraliśmy się rok bezowocnie, więc radość była ogromna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Po roku to faktycznie cudowna nowina musiała być :)

      Usuń
  10. Ja o swojej ciąży dowiedziałam się na wizycie kontrolnej u ginekologa.
    Wówczas był to początek, aby potwierdzić badanie musiałam udać się na 3-krotne pobieranie krwi ;)
    Wynik wyszedł pozytywny.
    Radość ogromna.
    Bardzo pragneliśmy maluszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jeszcze nie miałam okazji przeżyć tak wspaniałego momentu ;) nie raz planowałam jak to zrobię, ale teraz czekam i wolę najpierw ujrzeć II kreski, a dopiero później obmyślić plan przekazania informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę szybkich dwóch kreseczek :)

      Usuń
  12. Mój M. się śmieje, że wyglądałam, jak przestraszone dziecko, mimo że się staraliśmy :-p

    OdpowiedzUsuń
  13. Nasz mały N. nie był planowany i test robiliśmy razem z moim Z. Gdy pojawiły się dwie kreski miny mieliśmy nietęgie i w głowie tylko: I co teraz? Ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego synka. I warto było tyle poświecić żeby zostać matką ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planowałam a i tak mówiłam "I co teraz?" :)

      Usuń
  14. My się staraliśmy, więc testy były w szufladzie. Zaskoczenia nie było, ale łzy szczęścia i radość. Byliśmy przy tym obydwoje także niespodzianki też nie zrobiłam. Za to zaskoczyliśmy rodziców wręczając im prezenciki ze smoczkami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. U nas wreczalismy małe skarpetki…teść totalnie nie załapał o co chodziło ;p

      Usuń