5 czerwca 2014

poWAŻNA miłość

Spacery z dziećmi potrafią być bardzo pouczające. Wie o tym pewnie każda mama, która spotkała na swojej drodze "ciocię dobra rada". Można się na takich spacerach dowiedzieć, że mimo iż jest 25 stopni to czapeczka powinna być, albo że taka butla z mlekiem to tylko wydatek i że lepiej do 2 roku karmić piersią. Ahhh te rady i porady. 

Czasem jednak zdarza mi się podsłuchać to i owo…bynajmniej nie z premedytacją, raczej kilka pierwszych fraz mnie na tyle zaciekawia, że potem jakoś już tak samo się słucha. Tym razem padło na dwie dziewczynki…lat może 10…i wielkie problemy wieku dorastania. Moje ucho uaktywniło się na słowa "…ale ja go tak bardzo kocham…". Czujna matka od razu zaczęła się zastanawiać…ale kogo? Mamę, tatę, Justina Biebera? Słucham zatem dalej. Koleżanka była bezlitosna i ciągnęła rozmowę… "…ale on Ciebie nie kocha…woli Monikę". Zakochana panna wydała się załamać…a przynajmniej bardzo zmartwić. Oddaliłam się z wielkim uśmiechem na twarzy, no bo zaśmiać głośno się wstydziłam…albo bałam, sama nie wiem. 

Pomyślałam sobie, jakie to zabawne problemy ma się w tym wieku…kiedy to w dorosłym życiu człowiek się zastanawia nad kredytem, pracą lub zdrowiem dziecka. Potem jednak przypomniałam sobie siebie w tym wieku. Też pamiętam jedną poWAŻNĄ miłość w wieku lat 10. Ja go lubię…nawet bardzo…on mnie ponoć też. Wiem to od koleżanek, które pośredniczą między mną a moim amantem i są tym bardziej podniecone niż ja sama. No więc ma dojść do wyznania miłości, ale że naoglądałam się w owym czasie komedii romantycznych to daje dziewczynom kilka wskazówek, które mają przekazać absztyfikantowi. Młodzieniec za jakiś czas zjawia się z podkradzionymi rodzicom czekoladkami (skąd wiem? czekoladki były napoczęte - no chyba że sam w drodze kilka podebrał) a w drugim ręku trzyma kwiatki polne (miały być róże, no ale nie czepiałam się). I tak przychodzi adorator od siedmiu boleści aby zapytać czy będę z nim chodziła. Zgodziłam się. Nie było żadnej konkurencji w postaci "Moniki" więc załamywać się nie musiałam. Cieszyłam się za to poWAŻNYM związkiem. Całe 3 tygodnie - bo tyle to trwało. 

Pamiętam jednak emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły. I choć to wszystko było niczym w porównaniu do obecnych spraw, które mnie dotyczą, to na tamta chwilę były to najważniejsze rozterki miłosne jakie przeżywałam. Aż strach pomyśleć co czeka moją córkę.

A Wy pamiętacie swoje pierwsze miłostki? Wspominacie je czasem?


9 komentarzy:

  1. Ja miłostek raczej nie wspominam, ale tym wpisem przypomniałaś mi o tych pierwszych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że pamiętam ;). U moich maluchów też już się zaczynają ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu to musi byc ciekawa perspektywa ogladania :)

      Usuń
  3. Ja pamiętam! I pamiętam mojego pierwszego chłopaka i pierwszy pocałunek w policzek. Byłam wtedy w drugiej klasie podstawowej i śmiać mi się chce jak to sobie przypomnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ze rumieniec sie pojawił :)

      Usuń
  4. Też pamietam.Podniecone koleżanki z zerówki,które powiedziały mi:
    "Mateusz z tobą zrywa,bo z nim nie rozmawiasz"
    Matko,do tej pory nie mogę zrozumieć,jak mogłam się nie zorientować,że jesteśmy parą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj tata sie zawsze smial co to znaczy ze chodze z chlopakiem…po korytarzu w te i z powrotem? Strasznie mnie to wtedy denerwowalo ;p

      Usuń
  5. Ja tak szczerze mówiac nie pamiętam żadnych takich miłostek z dzieciństwa, hm... może ich nie przeżyłam? Nie wiem ;) :)
    /xavilove

    OdpowiedzUsuń